Z ostatniej chwili
Rosyjsko-chińska współzależność będzie się opierać na ropie Czytaj wiadomość >>> Pluralizm po europejsku: największa patriotyczna demonstracja w Europie prezentuje niepożądane wartości Czytaj wiadomość >>> ACTA 2.0 – czyli koniec wolnego Internetu Czytaj wiadomość >>> Polska przyjmuje jedną piątą wszystkich imigrantów przybywających do Europy Czytaj wiadomość >>> Kto próbuje prześcignąć Hitlera i Stalina w Polsce w tłumieniu Dnia Niepodległości? Czytaj wiadomość >>>

Kanał Stambulski: za 7 lat amerykańskie lotniskowce pojawią się na Morzu Czarnym

Archive Redaction

Foto  Serg Zastavkin
Foto Serg Zastavkin

Przez ostanie kilka miesięcy niepomiernie wzrosło napięcie między Stanami Zjednoczonymi a Rosją. Przypadek zestrzelenia kolejnego rosyjskiego samolotu przez Turcję popchnął Ankarę w amerykańskie objęcia. Iran i Syria stoją przy Moskwie, która gwarantuje im niezależność od mocarstw zachodnich. Nie mając właściwie wyboru, Turcja postanowiła związać swój los z USA. Czyż to nie ententa wygrała pierwszą wojnę światową?

Czy nie dlatego wówczas Turcja przegrała, gdyż postawiła na niewłaściwego konia? Dlatego właśnie Erdogan, dożywotni prezydent Turcji, podjął decyzję: niech Amerykanie skorzystają z Kanału Stambulskiego i przemieszczą swą flotę wojenną na Morze Czarne. Konwencja z Montreux zakazująca przepuszczania okrętów wojennych przez Bosfor nie ma tu zastosowania. Nie przez Bosfor będą przepływały amerykańskie jednostki, ale przez Kanał Stambulski. Jest rok 2023: jego budowa została właśnie ukończona.

Tak mogłyby wyglądać wydarzenia w nieodległej przyszłości. Jeśli. Jeśli w przeciągu kilku najbliższych lat pomysł przekopania drogi wodnej przez kontynent się spełni.


Drażnienie Rosji: Czarnogóra jako członek NATO domknie całkowite okrążenie Serbii

Archive Redaction

Foto Rokas Tenys
Foto Rokas Tenys

Zanosi się na to, że północnoatlantycki sojusz będzie mieć nowego członka: Czarnogórę. 2 grudnia przyjęto starania Podgoricy o przyjęcie kraju do NATO jako 29 członka paktu. Z punktu widzenia strategicznego przyjęcie Czarnogóry nie przynosi żadnych korzyści, daje jednak korzyści polityczne. Oto Rosja otrzymuje sygnał, że kolejne państwo należące niegdyś do jej strefy wpływów jest z niej wyrywane. Północnoatlantycki pakt demontuje Bałkany kawałek po kawałku. Również Serbia jest brana pod uwagę jako możliwy członek sojuszu.

Plany wejścia do NATO lansowane przez premiera Aleksandara Vučicia nie spotkały się z życzliwym przyjęciem ani mieszkańców Czarnogóry, ani Rosji. Czarnogórcy od dawna manifestowali swój sprzeciw, również w czasie wizyty składanej w Podgoricy przez sekretarza generalnego NATO Jens Stoltenberga2. Wciąż żywa jest pamięć natowskich nalotów bombowych na niegdysiejszą Jugosławię (Serbię i Czarnogórę), które trwały 78 dni wojny prowadzonej w 1999, wojny, której ofiarą padli nie tylko ludzie, ale i pewne obszary kraju skażone przez natowskie pociski ze zubożonym uranem. Opozycyjna demokratyczna Partia Narodowa opowiada się za referendum, które miałoby zdecydować, czy Czarnogóra powinna stać się członkiem sojuszu, ale władze nie chcą się na to zgodzić3. Czyżby obawiały się przegranej?


Donald Trump: amerykański prezydent z Wall Street

Archive Redaction

photo a katz
Donald Trump (fot. a katz)

W lecie typowaliśmy, że Donald Trump może zostać następnym prezydentem USA. Większość politycznych analityków nie brała takiej ewentualności poważnie pod uwagę. Trump był niesłusznie postrzegany jako człowiek znikąd, pogardzany przez amerykańskie elity. Sądzili oni, że nie ma on żadnych szans, by zostać prezydentem. Nawet cztery miesiące później, gdy CNN donosiło, że „według sondażu CNN/ORC Trump plasuje się znowu na pierwszym miejscu popularności”1, wciąż wielu analityków politycznych patrzyło na te wyniki z niedowierzaniem.

Działanie demokracji to prosty mechanizm. Żeby zostać prezydentem, kandydat musi mieć dostęp do mediów głównego nurtu. W wielu krajach media te są po części państwowe; natomiast w Stanach Zjednoczonych znajdują się one w posiadaniu takich nowojorskich firm jak Twenty-First Century Fox (Fox News), Inc, Time Warner Inc (CNN) i National Amusements, Inc. (CBS), które są finansowane przez bankierów oraz przez fundusze inwestycyjne z Wall Street. We współczesnym społeczeństwie ludzie nie otrzymują wiadomości przypadkowo. Czyjaś obecność lub nieobecność w mediach jest starannie zaplanowana.


Upadający handel zwiastunem nowego kryzysu

Archive Redaction

Fot.BigRoloImages
Fot.BigRoloImages

Spadający popyt przemysłowy, spadające ceny surowców, spadająca wymiana handlowa, spadające obroty. Ta sekwencja ma już miejsce w Chinach, Europie i nawet w Stanach Zjednoczonych. Co następuje potem? Spadające zatrudnienie, spadający popyt konsumpcyjny, upadające gospodarki. Światowy handel daje nam jasne sygnały, których nie możemy ignorować.

Kryzys nadchodzi, a to są jego oznaki:

  1. Chiny: import w październiku spadł o 18,8 procent w porównaniu do poprzedniego roku1. To początek efektu domina z węglem i rudami żelaza w tle.
  2. Tajwan: zamówienia z Chin spadły w październiku o 10,6 procent w porównaniu do poprzedniego roku, zamówienia z Japonii spadły natomiast o 24 procent. Tajwański eksport jest uznawany za wskaźnik popytu na dobra zaawansowanej technologii i dla azjatyckiego eksportu2.
  3. Japonia: w październiku odnotowano pierwszy spadek eksportu od sierpnia 2014 roku (o 2,1 procent w porównaniu do zeszłego roku). Przyczyny: spowolnienie w Chinach, słaby popyt w Azji, niewystarczająco słaby jen. Dwucyfrowy spadek dotyczył części samochodowych i elementów elektronicznych3.
  4. Niemcy: miesięczny spadek eksportu w sierpniu, z powodu niższej produkcji przemysłowej i mniejszej liczby zamówień w przemyśle4.
  5. Wielka Brytania: 40% przedsiębiorstw biorących udział w badaniu otrzymało liczbę zamówień eksportowych niższą niż przeciętnie. Powody: spowolnienie w Chinach i silny funt szterling5.
  6. Główny wskaźnik spedycji morskiej spadł po raz pierwszy poniżej 500 punktów. Wartość bałtyckiego indeksu BDI (Baltic Bry Index), mierzącego koszty dostawy morskiej, odzwierciedla niższy popyt na węgiel i rudy żelaza na rynku chińskim. Inny wskaźnik dotyczący rynku surowców, Thomson Reuters/Core Commodity CRB Index, osiągnął najniższy poziom od 13 lat6.
  7. USA: cisza w trzech największych amerykańskich portach mimo szczytu sezonu. Import portach w Los Angeles, Long Beach i Nowym Jorku spadł we wrześniu i październiku po raz pierwszy w dekadzie7.

NATO: złe zarządzanie bez odpowiedzialności

Archive Redaction

fot. Furyk Nazar

W czasach świetności NATO pomiędzy 1945 a 1995 rokiem NATO-wska doktryna była jasna: zbrojny atak na kogokolwiek w Europie lub Ameryce Północnej to atak przeciwko wszystkim. Dla członków organizacji nie była to płytka umowa między politykami, ale umowa zawarta pomiędzy narodami zrzeszonych krajów. Państwa NATO miały stałą armię złożoną z poborowych gotowych do wojny. Istniała co prawda opozycja, lecz każdy wiedział jaki był cel i zakres organizacji.

W 1999 roku NATO zostało rozszerzone o Węgry, Czechy i Polskę w ramach tego samego mandatu: zbrojny atak przeciwko komuś w Europie lub Ameryce Północnej byłby uznany za atak wymierzony we wszystkich. Rozszerzenie z 1999 roku zirytowało Rosję, ale nie zmieniło ducha ani organizacji ani społeczeństwa, na którym się opiera i które ma chronić.

Na szczycie w 2002 roku w Pradze NATO zaprosiło do członkostwa byłe republiki sowieckie – Estonię, Łotwę i Litwę – bez konsultacji z narodami dotychczasowych krajów członkowskich. Podczas gdy kierownictwo NATO zapewniło te kraje, że wobec nich ma zastosowanie ta sama doktryna, która obejmuje pozostałe państwa, rzeczywistość polityczna okazała się kompletnie inna. Gotowość w Europie do walki w konflikcie na etnicznej granicy w jednej z byłych sowieckich republik jest bardzo niska. Zarząd NATO skierował organizację na śliską drogę, podważając zdolność do wypełnienia swoich zobowiązań. W przypadku krajów bałtyckich NATO jeszcze może udawać, że król nie jest nagi, ale w razie włączenia Gruzji i Ukrainy sprawy mogą rozwikłać się bardzo szybko.


Amerykański przemysł łupkowy chyli się ku upadkowi

Gefira.org

fot. Christopher Halloran

Po wielu latach prosperity nadeszły trudne czasy dla amerykańskiej branży łupkowej. Dramatyczny spadek produkcji jest nie do uniknięcia i wiele firm wydobywających ropę z łupków znajdzie się na krawędzi bankructwa. Ich aktywa trafią do większych producentów, co wzmocni koncentrację na rynku. Energetyczna niezależność USA może zostać uratowana tylko poprzez rządową interwencję. W grę wchodzi zniesienie administracyjnych ograniczeń eksportowych, również wrześniowa decyzja FED-u o wstrzymaniu podniesienia stóp procentowych była powiązana z nadmiernym poziomem zadłużenia. Amerykański przemysł łupkowy na razie radzi sobie dobrze, ale to nie wystarczy, by uniknąć załamania w całej branży. Z naszych analiz wynika, że jednostkowy koszt produkcji spadł, ale nie w takim stopniu, by skompensować straty wywołane niższymi cenami ropy naftowej. Amerykańska produkcja ropy już zmalała o 400 tysięcy baryłek dziennie w stosunku do kwietniowego szczytu. Szacujemy, że w nadchodzącym roku może zniknąć z powierzchni ziemi około dwóch lub trzech milionów baryłek.

Jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy cena ropy wzrastała, amerykański przemysł łupkowy wydawał się być gotowy na ewentualny kryzys. „OPEC już nie zatrzyma łupkowej rewolucji”1, „OPEC nie powstrzyma przemysłu łupkowego”2 – grzmiały nagłówki. Jednak po ostatnich publikacjach rządowej agencji Energy Information Administration (EIA) to właśnie OPEC i Arabia Saudyjska mogą triumfować.